fbpx

Dekalog błędnych argumentów

Argumenty na istnienie Boga często powtarzają się, bez względu na to ile razy zostaną obalone. Uważam, że to normalne, że wierzący i niewierzący spierają się, jednak powinni lepiej rozumieć swoje poglądy. Dlatego zebrałem 10 twierdzeń, które wg mojego doświadczenia pojawiają się zdecydowanie za często. Dotyczą nie tylko samego istnienia Boga, ale również zrozumienia kim są ateiści i na czym polegają nieporozumienia w postrzeganiu ateizmu przez społeczeństwo. Papież Franciszek o dezinformacji - argumenty na istnienie boga Należy zaznaczyć, że ateizm nie jest zrzeszeniem ludzi o takiej samej ideologii, więc siłą rzeczy nie jestem w stanie wypowiedzieć się w imieniu każdego niewierzącego. Poniższe wyjaśnienia traktuj jako ogólne odniesienie się do często powtarzanych wypowiedzi ze strony osób wierzących.

1) Ateiści wierzą, że wszystko powstało z niczego.

Ateiści nie mają żadnego systemu wierzeń, a już na pewno nie tworzą twierdzeń, których nikt nigdy nie udowodnił. Nie wiedzieć jaka była natura początku naszego wszechświata, to coś zdecydowanie innego, niż twierdzić, że coś powstało z niczego. Błędem jest zatem zarzucanie braku pokory ludziom, którzy przyznają się do braku odpowiedzi.

2) Ateiści nie są w stanie udowodnić, że Boga nie ma.

To prawda, ale nie da się też udowodnić, że nie ma smerfów, co właściwie podsumowuje siłę tego argumentu. Często oczekuje się dowodu od ateistów, jednak taka prośba jest błędem logicznym. Ateizm to nie teza – istnienie Boga to teza. Ateizm to efekt porażki wierzących, w obronie tej tezy. Ciężar dowodu leży na tym, kto coś twierdzi, nie zaś na tym, kto danego twierdzenia nie uznaje.
Carl Sagan spopularyzował powiedzenie “niezwykłe twierdzenia wymagają niezwykłych dowodów(extraordinary claims require extraordinary evidence). Bertrand Russell natomiast użył analogii znanej dziś jako “Czajniczek Russella“. Jest to założenie, że gdzieś pomiędzy Ziemią a Marsem orbituje wokół Słońca czajniczek do herbaty. Russell chciał pokazać jak absurdalnym byłoby uwierzenie mu jedynie dlatego, że nikt nie mógł udowodnić, że jest inaczej. Ten sam problem obrazuje wiara w Latającego Potwora Spaghetti.

3) Ateiści twierdzą, że nie ma Boga.

Nie każdy ateista twierdzi, że nie ma Boga. Podstawą ateizmu nie jest twierdzenie, że Bóg nie istnieje. Jest to niefortunne uproszczenie, któremu nie pomaga fakt, że taka definicja słowa “ateista” przekradła się do słownika języka polskiego. Ateizm to przede wszystkim brak wiary w Boga na podstawie istniejących dowodów, nie zaś  pewność, że żaden Bóg na 100% nie istnieje. Ateistów twierdzących, że z całą pewnością nie ma żadnego Boga w żadnej postaci i oni za to ręczą, jest nieporównywalnie mniej, od ateistów, którzy są – w mniejszym, lub większym stopniu – agnostykami. Zobacz jak ilustruje to zaproponowana przez Richarda Dawkinsa 7-stopniowa skala wiary i ateizmu. Warto też zaznaczyć, że definicji bogów jest wiele, a niektóre są w oczywisty sposób niedorzeczne. Ateista twierdzący, że jest całkowicie przekonany o tym, że nie istnieje Bóg Abrahama, niekoniecznie jest tak samo przekonany, że nie istnieje żaden Bóg w żadnej postaci.

4) Ateizm też jest wiarą.

Zacznijmy od wypowiedzi wspomnianego już Richarda Dawkinsa:

Istnieje bardzo, bardzo ważna różnica między z jednej strony, silnym, wręcz żarliwym uczuciem w jakiejś sprawie, której myśleliśmy i badaliśmy dowody, a silnym uczuciem w jakiejś sprawie, ponieważ została nam wewnętrznie objawiona lub wewnętrznie objawiona komuś innemu w historii i stała się następnie uświęconą tradycją. Istnieje ogromna przepaść między przekonaniem, którego jest się gotowym bronić przez podawanie dowodów i logiki, a przekonaniem, które nie jest poparte niczym poza tradycją, autorytetem lub objawieniem.

Popularne stały się już teksty, że ateizm to wiara tak samo, jak łysina to kolor włosów, jak wyłączony telewizor to program TV, lub jak abstynencja seksualna jest pozycją łóżkową. Religia i nauka nie należą do tej samej kategorii racjonalnego myślenia, ponieważ działanie nauki widzimy i demonstrujemy na każdym kroku. Jeśli ktoś mimo wszystko uważa, że modlitwa jest równie skuteczna, to zachęcam do wysłuchania, co na ten temat ma do powiedzenia Lawrence Krauss w kontekście pierwszej pomocy: 

5) Po co walczysz z czymś, w co nie wierzysz?

Głos niewierzących będzie potrzebny tak długo, jak długo będą istniały nieporozumienia wynikające z braku świadomości na temat ateizmu. Oprócz tego, religia przynosi wiele rzeczywistych krzywd na całym świecie, więc nie jest to walka z osobistymi wierzeniami. Ludzie mają prawo wierzyć w co mają ochotę, nikt nie broni wierzącym tkwić w religii, jeśli sami tego chcą. Problem pojawia się, gdy religia pojawia się tam, gdzie nie powinna (np. ingerując za mocno w to, co dzieje się w świeckich szkołach, lub wpływając na ważne decyzje polityczne), a ateistom przypisuje się negatywne cechy, które w rzeczywistości nie wynikają z braku wiary.
Należy oczyścić słowo “ateista” z negatywnych skojarzeń, ponieważ jesteśmy takimi samymi ludźmi jak wierzący. Brak wiary nie świadczy o nas w żaden sposób jako o grupie społecznej. Nie mamy wspólnego systemu wierzeń, nie łączy nas zatem żaden twór, typu “ateistyczna ideologia”. Nierzadko ludzie nie widzą tego w ten sposób i niesłusznie uważają ateistów za samotnych hedonistów bez uczuć wyższych.

6) Bóg stworzył ludzi w takiej postaci, w jakiej widzimy je dzisiaj

A. Ewolucja to tylko teoria.

Prawdopodobnie najbardziej “przeżarty” argument pojawiający się w kontekście powstania złożonych organizmów. Osoba stosująca go automatycznie pokazuje swoją ignorancję, ponieważ nie da się poznawać tego tematu, nie natykając się przy tym na wyjaśnienie, co z tym stwierdzeniem jest nie tak: Ewolucja to teoria naukowa, co ma inne znaczenie, niż teoria w języku codziennym:

Teoria naukowa – całość logicznie spoistych uogólnień, wywnioskowanych na podstawie ustalonych faktów naukowych i powiązanych z dotychczasowym stanem nauki. Ma na celu wyjaśnienie przyczyny lub układu przyczyn, warunków, okoliczności powstawania i określonego przebiegu danego zjawiska.

Rozwój gatunków przez selekcję naturalną nie ma bezpośredniego związku z religią, jednak bardzo często pojawia się w dyskusjach o istnieniu Boga. Przyczyną są liczne wyznania kreacjonistyczne, które wmawiają ludziom, że ewolucja to bajka dla dzieci i że zostali utworzeni przez Boga.

B. Kreacjonizm w Polsce.

Nasz kraj jest w ścisłej czołówce państw, które nie uznają teorii ewolucji*. Jest to o tyle ciekawe, że Kościół Katolicki jak najbardziej ją uznaje. Jako alternatywę do naukowej teorii ewolucji, wierzący proponują teorię stworzenia gatunków w takiej postaci, w jakiej widzimy je dzisiaj. Ma to więc podłoże wyłącznie wyznaniowe, w przeciwieństwie do ewolucji, która ma podłoże wyłącznie naukowe. Zatem, jeśli mimo wszystko chcesz brnąć uparcie w hipotezę stworzenia, to używaj przynajmniej właściwego argumentu, który nie postawi Cię w złym świetle. Ten argument sformułowany poprawnie powinien brzmieć: “Wiem, że ewolucja to teoria naukowa, ale ja osobiście traktuję ją jak teorię w tradycyjnym, codziennym znaczeniu tego słowa i traktuję ewolucję jako jedną z opcji“.
* W sondażu TNS OBOP (obecnie TNS Polska) przeprowadzonego dla hiszpańskiej fundacji BBVA w 10 krajach Europy i w USA w 2012 roku wypadliśmy tragicznie – ponad połowa Polaków wskazała, że ich zdaniem człowiek został stworzony w takiej formie, w jakiej widzimy się dzisiaj, przez Boga. Drugie źródło, bardziej aktualne (2016), to wyniki badań Pew Research Center, wykonanych w 18 krajach na 25 000 dorosłych. Tam wypadliśmy lepiej – już “tylko” 24% Polaków nie wierzyło w ewolucję. To na ile pocieszająca jest ta różnica pozostawiam do indywidualnej oceny.

7) Skoro ateiści nie wierzą w Boga, to skąd biorą swoją moralność?

Nie ma podstaw aby twierdzić, że moralność pochodzi od religii. Gdybyśmy nie mieli w sobie naturalnej umiejętności odróżnienia dobra od zła, nigdy nie dotarlibyśmy tak daleko jako gatunek. Rzeczy takie jak współczucie, empatia, zrozumienie i cały szereg innych emocji, są odczuwane zarówno przez wierzących, jak i niewierzących. Moralność, która jest przemyślana, przedyskutowana i zrozumiana w kontekście konkretnej sytuacji, jest nieporównywalnie lepsza od moralności absolutnej, proponowanej przez religie. Zadaj sobie pytanie – czy Bóg określa coś jako złe, ponieważ to obiektywnie wyrządza komuś krzywdę, czy też jest to jego subiektywna ocena? Czy jeśli uzna morderstwo za dobre, to ludzie wierzący zaczną czynić to dobro i mordować z uśmiechem na ustach?

8) Ateiści nie wierzą w Boga, żeby grzeszyć bez wyrzutów sumienia.

Pisząc wprost, jest to jeden z najbardziej absurdalnych argumentów, jakich używa się przeciwko niewierzącym. Aby ten argument miał sens, musielibyśmy założyć, że taki ateista uznaje istnienie Boga (co już samo w sobie jest sprzeczne). Jego zasady nie przypadły mu jednak do gustu, więc świadomie przestaje wierzyć zakładając, że dzięki temu te zasady przestaną go obowiązywać… W jaki sposób to ma uchronić od konsekwencji? Czy jeśli przestanę wierzyć w prawo, to nic mi się nie stanie jak popełnię przestępstwo? Czy jeśli po prostu chcę latać, to mogę wybrać, aby nie wierzyć w grawitację? Co innego w drugą stronę, ponieważ jak najbardziej istnieją ludzie, którzy tak bardzo chcą żyć wiecznie, że stają się wyjątkowo podatni na błędy poznawcze, takie jak Efekt Potwierdzenia. Niewierzący, którzy po prostu chcą grzeszyć, pozostają jednak nieistniejącym absurdem.

9) Życie jest za mało prawdopodobne, aby powstało bez Boga.

A) Prawdopodobieństwo na samoistne powstanie życia.

Bardzo łatwo jest rzucić kilka dużych liczb i “udowodnić matematycznie”, że powstanie życia w wyniku przypadku byłoby mniej prawdopodobne, niż istnienie Boga. Wszechświat jest jednak większy, niż nasze umysły są w stanie sobie wyobrazić. Od kiedy Kosmiczny Teleskop Hubble’a ukazał nam ogrom kosmosu i liczebność galaktyk, Ziemia przestała być czymś wyjątkowym. Rzeczy takie jak odpowiednia odległość Ziemi od Słońca, czy stosunek wielkości Ziemi do Księżyca, to częste argumenty na istnienie Boga. Ekosfera, nazywana potocznie Strefą Złotowłosej, to odległość od gwiazdy, która najbardziej sprzyja powstaniu życia (głównym wyznacznikiem jest woda w stanie ciekłym). Dziś wiemy jednak, że planety orbitujące w Strefie Złotowłosej są czymś powszechnym, nawet w skali naszej skromnej galaktyki. Życie może też potencjalnie istnieć na księżycach odległych planet. W naszym Układzie Słonecznym mamy trzy takie księżyce – Tytan, Enceladus oraz Europa.

B) Fundamentalne znaczenie stałych fizycznych.

Kolejne argumenty na istnienie Boga to prawa fizyki i chemii, które wg wierzących są zbyt “eleganckie”, aby były dziełem przypadku. Argument ten pomija jednak istnienie słabej zasady antropicznej i nie bierze pod uwagę, że nasz wszechświat może być jednym z wielu wszechświatów. Jeśli tak jest, to ich liczebność może sprawić, że stałe sprzyjające życiu są czymś równie powszechnym, jak planety orbitujące w Strefie Złotowłosej. Jeśli to brzmi jak science-fiction, to zachęcam do obejrzenia programu załączonego poniżej, a przy okazji pragnę przypomnieć kilka nauk z przeszłości:
  1. Kiedyś myśleliśmy, że Ziemia jest jedyną planetą z warunkami sprzyjającymi powstaniu życia. Dziś wiemy, że – biorąc pod uwagę liczebność ciał niebieskich i rozmiar kosmosu – brak życia poza Ziemią byłby szalenie nieprawdopodobny. Więcej o tym, dlaczego jeszcze nie spotkaliśmy żadnego śladu obcej cywilizacji, znajdziesz w opisie Paradoksu Fermiego.
  2. Kiedyś myśleliśmy, że nie ma nic poza naszym Układem Słonecznym, dziś wiemy, że jest on śmiesznie malutkim elementem widzialnego wszechświata.
  3. Kiedyś myśleliśmy, że nasza galaktyka, a potem lokalna grupa galaktyk, to już wszystko, co może być. Dziś wiemy, że w skali kosmosu, nawet one są jedynie małymi zbitkami materii dryfującymi w przestrzeni.
Czy bazując na doświadczeniu opisanym powyżej, naprawdę racjonalnym jest przyjąć, że na 100% nasz wszechświat jest jedynym, jaki istnieje?

10) Świat sam z siebie jest najlepszym argumentem na istnienie Boga.

Ktoś może powiedzieć, że powyższe opisy go nie przekonują i nadal uważa, że piękno otaczającego nas świata to najlepszy argument na istnienie Boga. Warto się również zastanowić nad tym, ile właściwie takie podejście daje nam informacji. Czy to w jakimkolwiek stopniu udowadnia, że istniał Jezus Chrystus, który zrodził się z dziewicy i był Synem Bożym? Czy to daje nam pewność, że Mojżesz rozmawiał z płonącym krzakiem, a Mahomet przeciął księżyc swoją szablą? Dobre argumenty na istnienie jakiegoś rodzaju boga, a dobre argumenty na prawidłowość konkretnego wyznania, to dwie, bardzo odległe od siebie, rzeczy. Powinni o tym pamiętać ci, którzy używają ogólnych argumentów w obronie swojej religii.